Jesteś biedny, ponieważ udajesz, że nie Jesteś, czyli kogo tak naprawdę stać na kredyt…

Ludziom łatwiej jest podejmować decyzje, które w efekcie doprowadzają ich do posiadania długów, niż podejmować decyzje w wyniku których będą posiadać więcej pieniędzy niż mają obecnie.

Ponadto, jesteśmy bardzo przewidywalni w swoich zachowaniach i postępowaniu, dlatego też tak wielu z nas ma podobne efekty finansowe w życiu.

Początki, czyli ignorancja finansowa…

Bieda, bądź brak takich środków finansowych, jakich oczekujemy to po części skutek ludzkiej ignorancji, oczywiście przyczyn jest więcej ale w przypadku, gdy żyjesz w cywilizowanym społeczeństwie, powszechną przyczyną jest po prostu ignorancja a za tą płaci się najwyższą cenę, jaką jest brak satysfakcji finansowej.

Ignorancji finansowej niestety jesteśmy uczeni już od najmłodszych lat. Często rodzice trzymają własne dzieci z dala od pieniędzy, czyniąc z nich temat tabu a kontakt z pieniędzmi ogranicza się do wręczenia tzw. kieszonkowego i powiedzenia “Masz, kup coś sobie”. Oczywiście w takim przypadku zaczyna działać efekt podwójnej nagrody, bo raz, że dziecko dostało pieniądze, drugie, że może je wydać na co chce. To nie ma nic wspólnego z zarządzaniem finansami i edukacją finansową i jest niestety w odniesieniu do tych dziedzin absolutnie antywychowawcze.

Przede wszystkim dzieci nie rozumieją istoty pieniądza w świecie, nie mają pojęcia o ekonomii, gospodarce czy tworzeniu i realizowaniu modeli biznesowych. Połączenie tej niewiedzy z nawykiem “Masz, kup sobie coś”, daje taki efekt, że młody człowiek zaczyna postrzegać pieniądz jako głównie coś, co należy wydawać a gdy nie ma już co wydawać, przydałby się kredyt… Potem, na etapie szkolnej edukacji temat edukacji finansowej dalej leży odłogiem i kiedy przychodzi moment gdy, młody człowiek kończy osiemnaście lat i dostaje dowód osobisty, problem dopiero się rozrasta.

Co z tego, że ów młody człowiek może sobie zrobić prawo jazdy, kupić samodzielnie alkohol, czy zdecydować co dalej chce zrobić ze swoim życiem, skoro dalej nie ma pojęcia o tym jak zarządzać pieniędzmi ?

Muszę to mieć teraz, czyli konsumuj i bierz bo braknie !

To potrzeba wykreowana w Twojej głowie, albo Cię na nią stać, albo nie ale udawanie, że Cię na nią stać jest oszukiwaniem samego siebie. Kredyt wzięty na zaspokojenie swoich chwilowych potrzeb a najczęściej fanaberii, to taki klasyczny przypadek, kiedy łatwo można sobie namieszać w finansowym życiorysie.

Kredyt, czyli ułuda posiadania…

Kredyt jest genialnym sposobem na udawanie, że Cię stać. Nie da się jednak udawać, że go spłacasz i bank lub firma pożyczkowa, też nie będzie udawać, że otrzymuje zwrot pieniędzy, których w rzeczywistości nie oddajesz. Załóżmy, że bierzesz kredyt na mieszkanie lub dom, a jego spłata zajmie Ci kolejne dwadzieścia do trzydziestu lat… Przez cały ten czas nie będziesz ani posiadaczem tego mieszkania ani tego domu. Będziesz tylko i wyłącznie posiadaczem długu, który należy spłacić.

Argument, że możesz już w nim mieszkać, meblować go i upiększać, jest nietrafiony bo to przez cały okres spłaty długu własność banku a jeżeli nie wierzysz, spróbuj go nie spłacać.

Z drugiej strony możesz stwierdzić “łatwo mówić” ale co, gdy po prostu nie ma innego wyjścia i przecież wielu ludzi tak robi i jakoś żyją. Właśnie “jakoś” to słowo klucz w tym temacie. Widzisz, tutaj bowiem dochodzimy do punktu, w którym trzeba powiedzieć sobie jasno, że kredytowanie naprawdę drogich inwestycji jest rzeczą absolutnie naturalną. Kredyty są dla ludzi, ale ma znaczenie to, jakie Ci ludzie mają możliwości finansowe. Czy należysz do grupy ludzi, których bez udawania stać na bezproblemową spłatę kredytu ? Prawdziwe sedno tkwi w sposobie kredytowania i w sposobie a raczej w zabezpieczeniu jego spłaty.

Branie kredytu, gdy ma się jedno źródło dochodu jest działaniem bardzo ryzykownym i powoływanie się tutaj na posiadanie zdolności kredytowej to też nietrafiony pomysł. Raczej dla osób lubiących ryzyko. Pamiętaj o tym, że w interesie banku i w Twoim również jest to, abyś taki kredyt spłacał terminowo. Musisz zdać sobie również sprawę z tego, że w dzisiejszych czasach jedyną pewną rzeczą, jaka nas spotyka to zmiany. Zmiany w dzisiejszym świecie są nieuniknione i nabierają coraz szybszego tempa, jednak kredyt do spłacenia pozostanie nadal i nie zniknie dopóki go nie spłacisz.

Oczywiście nikt nie jest w stanie przewidzieć dokładnie przyszłości, jednak chodzi tutaj o świadomość ryzyka, gdybyś miał spłacać dane zobowiązanie jedynym źródłem dochodu. Nie Jesteś w stanie przewidzieć stanu swojego zdrowia za 5 czy 10 lat a właściwie ma to spore znaczenie jeżeli samodzielnie wykonujesz pracę, za którą otrzymujesz wynagrodzenie.

Zdolność kredytowa. Błogosławieństwo czy przekleństwo ?

Niejednokrotnie spotkałem się ze stwierdzeniem typu “Gdybym tylko miał stałą pracę i trochę wyższe zarobki to bank przyznałby mi ten kredyt”. Trudno jest sprawiedliwie, racjonalnie i obiektywnie ocenić czy możliwość wzięcia kredytu jest dowodem lub miernikiem sukcesu, bo są takie sytuacje w życiu, gdy faktycznie jest to słuszne rozwiązanie. Zdolność kredytowa, to zdolność do terminowej spłaty kapitału wraz z odsetkami. Jeżeli nawet zarabiałbyś 25 tyś. zł a Twoje wydatki będą wynosiły 24,5 tyś. zł, zdolności kredytowej po prostu nie posiadasz i bank będzie miał prawo odmówić Ci udzielenia pożyczki. Wysokie zarobki to za mało. Posiadanie zdolności kredytowej zasadniczo nie czyni z Ciebie, drogi czytelniku osoby majętnej. Wręcz przeciwnie, procent od kwoty jaką pożyczysz, może nawet uczynić Cię biedniejszym. Przypomina mi się tutaj przykład jednego z moich znajomych, który bardzo narzekał na to, że nie mógł wziąć kredytu a jego zarobki też nie pozwalały na przyzwoity standard życia. Zapytałem go wtedy: “Skoro już teraz widzisz, że masz ciężko, to po co jeszcze chcesz się dobić kredytem, tym bardziej, że masz pracę, która zamienia Cię we wrak człowieka ?”.

Jego odpowiedź była mało ambitna i typowa: “No bo wiesz jak to jest, życie… To nie takie proste…”

Oczywiście, że nie jest proste. Nie jest prostą sprawą, nauczenie się, że jeżeli na coś Cię nie stać, to odłóż to na potem i nie udawaj, że Cię stać. Jeżeli nawet dostaniesz kredyt, ale spłacanie go okaże się dla Ciebie trudne, bądź niemożliwe, to jaki będzie Twój komfort psychiczny ? Jak będziesz się z tym czuł ? Ile tak wytrzymasz ? Na zarządzanie finansami należy zawsze patrzeć w skali roku a nawet lat a nie z perspektywy tygodni czy miesięcy. Zadaj sobie pytanie, czy masz w sobie wykształcony taki poziom dyscypliny finansowej, który pozwoli Ci bezproblemowo spłacać kredyt, przy uwzględnieniu dodatkowych wydatków, jakie mogą się pojawić i utrudnić realizację budżetu, jaki zaplanowałeś. Pamiętaj też, że kredyt jako taki, jest narzędziem do rozwiązywania problemu braku określonych środków finansowych w danym czasie, gdy są one niezbędne do realizacji konkretnych inwestycji a nie po to abyś łatał nim dziury w swoim portfelu.

Albo kredyt albo wegetacja ?

Od czasu do czasu spotykam się z takimi opiniami, bądź stwierdzeniami, że żyć należy tu i teraz, a nie za dziesięć czy dwadzieścia lat. Co ciekawe, najczęściej są to opinie osób, które wzięły kredyt aby go zwyczajnie przejeść i przepić. Tak naprawdę każdy ma prawo zrobić ze swoim kredytem to, na co ma ochotę. Niestety, nieraz widziałem młodych ludzi styranych orką polegającą na spłacaniu kredytu i odliczaniu dni do pozbycia się długu. Przykre, gdy ktoś najlepsze lata swojego życia poświęca głównie na to, aby wyjść tylko na przysłowiowe zero. Gdy masz taką ratę kredytu, że po wykonaniu przelewu nie zostaje Ci taka kwota pieniędzy, abyś mógł płacić ją sobie, to masz poważny problem.

Dla kogo tak naprawdę są kredyty ?

Dla osób, które nie tylko posiadają zdolność kredytową ale przede wszystkim są dla ludzi z bardzo dobrze wykształconą dyscypliną finansową, zaradnych i opanowanych, którzy potrafią ocenić ryzyko finansowe oraz posiadają kilka różnych źródeł dochodu, pozwalających w razie utraty jednego źródła, aktywować drugie w celu dalszej spłaty zobowiązania. Jeżeli jeszcze byłoby to pasywne źródło dochodu, to sytuacja niemal idealna. Mówię niemal, bo życie jest zawsze nieprzewidywalne. To jednak wymaga już znakomitych zdolności finansowych  i osoby posiadające tylko jeden, niepewny, niski dochód bez możliwości jego zwiększenia, nie są w stanie “od ręki” stworzyć sobie tak bezpiecznych warunków spłaty kredytu.

Drogi czytelniku,  pomyśl i odpowiedz sobie samodzielnie na pytanie, czy naprawdę znajdujesz się w grupie ludzi mogących pozwolić sobie na kredyt ? Jeżeli nie, to zadaj sobie pytanie, czy bycie niewolnikiem długu, banku i pracodawcy jest tym, co uznałbyś jako mądre, sensowne i dające nadzieję na szczęśliwe życie ?

Pozdrawiam

 

 

 

2 Replies to “Jesteś biedny, ponieważ udajesz, że nie Jesteś, czyli kogo tak naprawdę stać na kredyt…”

  1. Według mnie kredyt to ostateczność bo są po prostu drogie o czym nie wspominasz ale poruszyłeś kwestię kosztów w innym tekście co też wiąże się z ponoszeniem kosztów i to się chwali. Liczę na jakiś artykuł o kosztach kredytu żeby poznać Twój punkt widzenia. Dzięki za art.

    1. To prawda, nie wyczerpałem jeszcze tematu, bo niestety jest bardzo złożony. Temat kredytów jeszcze omówię. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

* Wymagane świadome zaznaczenie pola wyboru

*

Wyrażam zgodę