O co chodzi z tym niemarketingowym rozwojem osobistym ?

Spora część czytelników zadaje mi pytanie: “O co chodzi z tym niemarketingowym rozwojem osobistym ?”. Ponieważ w niektórych artykułach posługuję się tym określeniem a na blogu znajduje się katalog treści z taką samą nazwą, postanowiłem rozwiać wszelkie Wasze wątpliwości w tej kwestii i dokładnie wyjaśnić przyczynę takiego nazewnictwa. Zanim jednak omówię niemarketingowy rozwój osobisty, najpierw wyjaśnię z czego wynika jego marketingowość…

Marketingowy rozwój osobisty…

Zacznijmy od tego, że właściwie w dzisiejszych czasach można sprzedać już niemal wszystko. Nie inaczej jest z rozwojem osobistym, który również został sprowadzony do roli uniwersalnego produktu, który rzekomo może uszczęśliwić wszystkich ludzi pod warunkiem, że zakupią odpowiednią książkę, kurs czy szkolenie u “odpowiedniego” guru w tej dziedzinie. Zatem o co chodzi ? Chodzi o to drogi czytelniku, abyś kupował i konsumował tą tematykę a także wracał po więcej (i jeszcze więcej kupował). Wielu leniwych “biznesmenów” i szarlatanów wyczuło w tym niszę i sposób na łatwy pieniądz, jednak aby taki biznes się udał, trzeba być wiarygodnym a przynajmniej sprawiać takie wrażenie i stąd ten wysyp laptopowych milionerów-rentierów, chwalących się sukcesami nawet nie tyle swoimi (bo często nie ma czym), co sukcesami naprawdę znanych i cenionych osób, które najczęściej (paradoksalnie) nigdy tematyką rozwoju osobistego się nie interesowały.

Bez motywacji ani rusz…

Kolejna kwestią jest to, że ten sprzedajny rozwój osobisty nie funkcjonuje bez tematyki motywacji, za którą również trzeba zapłacić. Tutaj przyznam się Wam, że kompletnie nie rozumiem tego fenomenu, bo każdy człowiek ma zupełnie inny poziom własnej motywacji i u każdej osoby jest ona ukierunkowana na coś też zupełnie innego. Tymczasem, gdy sięga się po te całe, często wcale nietanie rozwojowo-motywacyjne wypociny, okazuje się, że motywacja albo bierze się z powietrza, albo trzeba ją zaczerpnąć od jakiegoś innego guru, idola czy człowieka sukcesu… “Specjaliści” od sprzedaży rozwoju i motywacji jednak doskonale wiedzą o tym, że w kliencie trzeba wzbudzić pewne emocje i potrzeby, aby zechciał on kupić ich produkt. Najlepszą przynętą do tego jest właśnie tematyka pieniędzy, bogactwa i sukcesu, bo cóż może motywować ogół społeczeństwa bardziej, niż chęć posiadania ? Marketingowy rozwój osobisty cechuje się właśnie tym, że stawia na powierzchowność a ta znakomicie podkreślana jest właśnie poprzez materialne posiadanie wielu dóbr, najlepiej tych luksusowych.

Ukryte motto marketingowego rozwoju osobistego brzmi…

Przeciętność jest zła. Tak, to niestety nieprzyjemna, brutalna prawda, bo do kogo tak naprawdę przeważnie adresowana jest tematyka sprzedajnego rozwoju osobistego i sprzedajnej pseudo motywacji ? Do przeciętniaków. To wcale nie znaczy, że oni nimi są, ale żeby sprzedać tematykę rozwoju osobistego, to trzeba im to wmówić. Żaden z tych “specjalistów” sprzedawców od rozwoju nie powie im, że są wyjątkowi i wartościowi, bo nie ma w tym żadnego interesu. Ich interesem jest sprzedawać, ale żeby to zrobić, najpierw trzeba w kontekście takiej tematyki “wjechać” klientowi na jego ego, wykreować mu problem, udowodnić, że go ma a następnie zaoferować mu rozwiązanie. Jest to nic innego, jak tylko zwykła manipulacja, zatem proszę nie dziwić się, że niejednokrotnie jadę po marketingowym rozwoju osobistym i po pseudo motywacji jak po przysłowiowej szmacie. Wmawianie ludziom, że jedyne, co może ich motywować to pieniądze i posiadanie jest po prostu obrzydliwe i nieetyczne. Przekaz marketingowy płynący ze strony takich sprzedawców od rozwoju również powinien dać odbiorcom sporo do myślenia. Dlaczego ? Pierwszy lepszy przykład a więc filmiki motywacyjne publikowane np. na serwisie internetowym Youtube. Jakiś jegomość od rozwoju osobistego i motywacji mówić coś o tym, że trzeba ciężko pracować i podejmować wyzwania a tymczasem siedzi sobie wygodnie na słonecznej plaży a za nim w tle widnieją palmy i wypoczywający turyści. Czy nie brzmi to jak podły żart ? To nie przypadek a celowy zabieg polegający na pozycjonowaniu siebie jak “specjalisty” i “człowieka sukcesu” na zasadzie: “Ja jestem sobie w takim miejscu, bo osiągnąłem wysoki poziom rozwoju osobistego a jak chcesz być tu, gdzie ja jestem, to posłuchaj moich rad”. W przypadku kontaktu z taką treścią i z taką formą przekazu powinna zaświecić się Wam “czerwona lampka”, ponieważ jak ktoś może mówić cokolwiek o ciężkiej pracy czy poświęceniu w miejscu, które z natury kojarzy się z relaksem, zabawą i wypoczynkiem ? Przekaz w takim przypadku jest niespójny, ale jego prawdziwym celem nie jest spójność a zwyczajna sprzedaż kolejnego kursu, książki bądź szkolenia z rozwoju osobistego.

Czym zatem jest niemarketingowy rozwój osobisty ?

Jest to po prostu absolutnie naturalny proces, do którego nie trzeba a nawet nie powinno się dorabiać żadnej chorej ideologii. Każdy z nas od początku swoich narodzin przez całe swoje życie doświadcza rozwoju i logiczne jest to, że jest on osobisty, gdyż nie da się rozwijać za kogoś innego. Osobną, aczkolwiek istotną sprawą jest to, czy jest to rozwój w sensie pozytywnym, czy w negatywnym. To, jaki ten rozwój będzie i jak będzie przebiegał jest już kwestią świadomego wyboru, jednak aby takiego dokonać, trzeba najpierw wiedzieć o tym, że w ogóle taki wybór istnieje i że ma znaczenie… Oczywiście świadomości wyboru odnośnie tego, jak chcemy się rozwijać, nabieramy z wiekiem i najczęściej dotyczy on formalnej edukacji i kariery zawodowej, jednak im wcześniej uświadomimy sobie, że mamy realny wpływ na ten rozwój, tym lepiej możemy go zaplanować i podejmować bardziej przemyślane decyzje. Przede wszystkim niemarketingowy rozwój osobisty nie ma nic wspólnego z pompowaniem własnego ego oraz lansowaniem ludzkiej próżności i powierzchowności. Co więcej, samo operowanie pojęciem “rozwoju osobistego” nie wskazuje dokładnie, o jakie aspekty tego rozwoju chodzi, zatem jego niemarketingowość ma za zadanie również sprecyzować, czy to ma być rozwój intelektualny, duchowy czy też fizyczny. Niemarketingowy rozwój osobisty w przeciwieństwie do tego marketingowego nie wskazuje, że miarą sukcesu jest materialne posiadanie, ale kładzie nacisk na zachowanie równowagi życiowej, jako bazy do utrzymania dobrego samopoczucia niezależnie od tego, czy jest się bardziej lub mniej zamożnym człowiekiem. Niemarketingowy rozwój osobisty opiera się na takich wartościach jak wiedza, jakość, mądrość, praca i zdrowy rozsądek. Wartości te są niezbędne do tego, aby taki rozwój przebiegał w sposób kontrolowany, zrównoważony i przynosił pozytywne efekty w możliwie jak najkrótszym czasie. Sukces w niemarketingowym rozwoju osobistym nie jest promowany jako jego główny cel, ale jako pochodna przemyślanych działań, rozłożonych w odpowiednim czasie. Niemarketingowy rozwój osobisty wskazuje na konieczność zadawania sobie konkretnych pytań, takich jak: “W jakiej dziedzinie chcę się rozwijać ?”, “Jakich środków potrzebuję do tego, aby rozwój był efektywny i skuteczny ?”, “Co chcę osiągnąć za pomocą rozwoju ?”, “Jakie wzorce wybierać i jak ich szukać ?”. Niemarketingowy rozwój osobisty kładzie nacisk na samodzielne wydobywanie z siebie kreatywności i motywacji a przede wszystkim pokazuje, że kluczem do prawdziwego rozwoju jest posiadanie pasji, zainteresowań i systematyczna praca nad sobą. To rozwój wolny od niejasnych ideologii, który nie służy do zarabiania na ludziach i mamienia ich wizją złudnego sukcesu ale rozwój, nad którym każdy człowiek może samodzielnie zapanować i czerpać z niego takie korzyści, jakich naprawdę potrzebuje.

Odkłamać rozwój osobisty…

Marketingowy rozwój osobisty upowszechnił się już tak bardzo, że odkłamanie go za pomocą pokazywania jego prawdziwej, niemarketingowej strony również dla mnie stanowi ogromne wyzwanie.  Czy warto ? Tak, ponieważ tylko w taki sposób można pokazać faktyczną wartość, jaka płynie z uczciwego podejścia do tej dziedziny. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że w ślad za mną również inni blogerzy poruszający tematykę rozwoju osobistego, zainteresują się jego prawdziwym, niemarketingowym obliczem…

Pozdrawiam

 

4 Replies to “O co chodzi z tym niemarketingowym rozwojem osobistym ?”

  1. Przykre i zarazem prawdziwe. Fajnie że poruszasz takie kwestie natomiast sporo ludzi nie zna tematu przez co i tak wybierze lub wybiera źle. Chcesz promować tą jasną stronę rozwoju osobistego ale miej na uwadze, że to nie będzie łatwe a ci sprzedawcy od “rozwoju” nie będą zbyt przychylni takiej idei. Dziś rządzi kasa a dla tej nawet oni zrobią wszystko.

    1. Nie ma sensu na siłę walczyć z wiatrakami, lepiej wyznaczyć własne ścieżki. Kto zechce, to sam je wybierze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

* Wymagane świadome zaznaczenie pola wyboru

*

Wyrażam zgodę